„Love Sour” Anity Kliczykowskiej to książka, po którą sięgnęłam z przyjemnością, ponieważ lubię historie, w których ważne miejsce zajmują uczucia i relacje między ludźmi. Sam tytuł wydał mi się bardzo ciekawy i od początku zastanawiałam się, jaką historię autorka zdecydowała się pod nim przedstawić. Lubię, kiedy książka potrafi już na początku wywołać jakieś emocje i sprawić, że mam ochotę poznać ją bliżej.
W trakcie czytania najbardziej podobało mi się to, że mogłam razem z bohaterami przeżywać ich emocje. Nie wszystkie sytuacje były dla mnie łatwe, momentami zatrzymywałam się przy niektórych wydarzeniach i zastanawiałam, jak sama zachowałabym się na ich miejscu. Takie momenty szczególnie sobie cenię, ponieważ dzięki nim lektura nie pozostaje jedynie historią do przeczytania, ale daje również możliwość odniesienia jej do własnych doświadczeń i przemyśleń. Przy tej książce niejednokrotnie miałam ochotę czytać dalej, żeby zobaczyć, dokąd wszystko zmierza.
„Love Sour” zostawiła we mnie przede wszystkim sporo emocji i kilka myśli, które pojawiły się już po odłożeniu książki. Lubię, kiedy po zakończeniu lektury nie przechodzę od razu do kolejnego tytułu, tylko jeszcze przez jakiś czas wracam myślami do poznanej historii. Właśnie tak odebrałam tę książkę. To propozycja dla osób, które lubią opowieści o uczuciach, relacjach i życiowych wyborach, w których można odnaleźć coś bliskiego sobie.
Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem.







