,,Dziewczyna na miesiąc" to jedna z tych książek i serii, na których kontynuację czekam z ogromną niecierpliwością. Niedawno na rynku ukazał się 3 tom cyklu. Mam nadzieję, że na zwieńczenie historii Mii Saunders nie będzie nam dane długo czekać.
Mia Saunders była zwykłą studentką, do czasu, aż nie okazało się, że jej ojciec ma milionowy dług do spłacenia. Na domiar złego nie można się z nim porozumieć, bowiem w ciężkim stanie przebywa w szpitalu. Kobieta zostaje dziewczyną do towarzystwa, niekoniecznie z podtekstem seksualnym, zatrudnioną przez agencję cioci Milan na miesiąc. Była już modelką, muzą, kim stanie się w lipcu, sierpniu i wrześniu? Jedno jest pewne, na jedną z moich ulubionych bohaterek będzie czekało wiele miłych i gorszych chwil. Nie zabraknie także tych prawdziwej grozy.
Audrey Carlan początkowo za granicą wydawała każdy miesiąc jako odrębną opowieść. W Polsce zaplanowane zostały 4 tomy, po kwartale, w którym poznajemy dalsze losy Mii. Okazuje się, że będąc niedoświadczoną życiowo kobietą, z każdym kolejnym dniem poznaje samą siebie, odkrywa, że rodzina to nie tylko ludzie, których mamy wypisanych na papierze. Klienci są lepsi i gorsi, jednak wszystko ostatecznie zmierza ku temu, że Mii trudno rozstać się z nowo poznanymi ludźmi.
Po raz kolejny nie potrafiłam oderwać się od tej historii. Po przeczytaniu lipca żałowałam, że mama tego dnia zaprosiła gości na swoje imieniny, bowiem z chęcią nie odkładałabym jej ani na moment. Ostatecznie wieczorem doczytałam jeszcze sierpień, a z samego rana dałam się porwać opowieści wrześniowej, która była chyba najbardziej mrożącą krew w żyłach i wywołującą wiele emocji. Jeżeli jeszcze nie znacie twórczości Audrey Carlan, polecam czym prędzej nadrobić braki. Tylko zarezerwujcie sobie dużo czasu, bowiem nie będziecie mogli oderwać się od ,,Dziewczyny na miesiąc'.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
Nie czytałam jeszcze dwóch poprzednich części. Będę miała co nadrabiać.
OdpowiedzUsuńSpotykam się z różnymi opiniami tych powieści, a więc nie jestem pewna czy się skuszę :)
OdpowiedzUsuń