Z racji ukończenia studiów filologii rosyjskiej bardzo lubię zagłębić się w literaturę, która opiera się właśnie na wschodnich motywach. Jeśli do tego dodane są cytaty rosyjskich twórców otwierające niektóre rozdziały to tym bardziej nie mogę przejść obojętnie właśnie obok tego wydania. ,,Wiedźmy Kijowa" Łady Łuzinej są właśnie nawiązaniem do rosyjskich wierzeń, nie brakuje w nich mocy, symboliki smoka, który pożera własny ogon i nie tylko. Z niesłabnącym zainteresowaniem coraz szybciej przewracałam kolejne strony, by móc poznać jej zakończenie.
Masza była studentką historii, nie podejmowała pracy zarobkowej i przez cały czas mieszkała razem z rodzicami. Dwudziestokilkulatka miała również brata i w żadnym wypadku nie przypuszczala, że jej przypadkowe spotkanie z dwiema innymi kobietami aż tak bardzo wpłynie na ich wspólną przyszłość. Niemałą rolę w tym procesie mogła odegrać jedna z istot nieczystych. Tego mogliśmy dowiedzieć się w pierwszym tomie serii, a co było dalej?
,,Wiedźmy Kijowa. Strzał w operze" Łady Łuzinej jest jednym z tych wydań, którego obszerność może przerażać. Zapoznanie się z kilkuset stronami pozornie zajmuje kilka dni, jednak mi udało się ją przeczytać w kilka godzin. Jest to tak wciągająca historia, że nie chciałam odkładać tej propozycji ani na moment przed poznaniem ostatniego zdania. Cykl ,,Wiedźmy Kijowa" Łady Łuzinej jest naprawdę zachwycający i to jedno z tych niesztampowych wydań, które szczególnie spodoba się nie tylko miłośnikom rosyjskich klimatów.
Chętnie skuszę się na tę lekturę.
OdpowiedzUsuńJuż u mnie jest ten tom
OdpowiedzUsuń